361.Egoistyczna złość
Najpierw odkryłam co mi mówi, kiedy mam prawo
bronić swoich praw - uczucie złości,
potem okazało się, że pod tym uczuciem
kryje się egoizm bez litości...
Niby taka ofiarna, skłonna do poświęceń,
a jednak złość, która mnie dotyka,
gdy kolejne ustępstwo ma duma przełyka,
świadczy jednostronnie o mym egoiźmie,
że nie potrafię dać dobra żadnego,
bo nawet czynu najmniejszego
- a więc nic życzliwego, sama kalkulacja,
walka o władzę i ukryta pod pozorami uległości dominacja
Aż w końcu stanął na mej drodze człowiek - jak skała,
o którą się rozbiła kalkulacja cała...
Nie mogłam sobie wyobrazić,
że ktoś czuje równie mocno jak ja;
że rani go brak spojrzenia, nieszczerość ma,
choć wiele bajek - teorii lubię opowiadać,
co innego jest czynić, co innego gadać...
Tak wiele wymagam od innych,
by mi dogadzali...
na me uczucia, potrzeby aby uważali,
a tak mało z tych wymagań sama spełnić umiem,
nie pytam, co czują inni
- bliskich nie rozumiem...
Dlaczego bardziej się przejmuję,
że ktoś zobaczył, że jestem zła,
niż tym, że ja
zobaczyłam kogoś jako złego?
Przecież to za moje spojrzenie jestem odpowiedzialna,
nie za wzrok bliźniego!
Bliźniego na czarno widzę poprzez pryzmat siebie...
wiedzę o jego słabości czerpię z mojej grzeszności,
jak się więc mam nie przerażać tak wielkiej swej przewrotności?
która się w bliźnim odbija jak w lustrze albo w jeziorze...
Miej litość! daj nawrócenie! ślepemu podaruj wzrok Boże!
Najpierw odkryłam co mi mówi, kiedy mam prawo
bronić swoich praw - uczucie złości,
potem okazało się, że pod tym uczuciem
kryje się egoizm bez litości...
Niby taka ofiarna, skłonna do poświęceń,
a jednak złość, która mnie dotyka,
gdy kolejne ustępstwo ma duma przełyka,
świadczy jednostronnie o mym egoiźmie,
że nie potrafię dać dobra żadnego,
bo nawet czynu najmniejszego
- a więc nic życzliwego, sama kalkulacja,
walka o władzę i ukryta pod pozorami uległości dominacja
Aż w końcu stanął na mej drodze człowiek - jak skała,
o którą się rozbiła kalkulacja cała...
Nie mogłam sobie wyobrazić,
że ktoś czuje równie mocno jak ja;
że rani go brak spojrzenia, nieszczerość ma,
choć wiele bajek - teorii lubię opowiadać,
co innego jest czynić, co innego gadać...
Tak wiele wymagam od innych,
by mi dogadzali...
na me uczucia, potrzeby aby uważali,
a tak mało z tych wymagań sama spełnić umiem,
nie pytam, co czują inni
- bliskich nie rozumiem...
Dlaczego bardziej się przejmuję,
że ktoś zobaczył, że jestem zła,
niż tym, że ja
zobaczyłam kogoś jako złego?
Przecież to za moje spojrzenie jestem odpowiedzialna,
nie za wzrok bliźniego!
Bliźniego na czarno widzę poprzez pryzmat siebie...
wiedzę o jego słabości czerpię z mojej grzeszności,
jak się więc mam nie przerażać tak wielkiej swej przewrotności?
która się w bliźnim odbija jak w lustrze albo w jeziorze...
Miej litość! daj nawrócenie! ślepemu podaruj wzrok Boże!
Tagi:
wiersz
17.03.2010 o godz. 01:13
komentuj (0)
Zapraszam do obejrzenia tego filmu.
Zobaczcie jak żyli ludzie w San Francisco ponad 100 lat temu.
Zobaczcie jak żyli ludzie w San Francisco ponad 100 lat temu.
13.03.2010 o godz. 08:17
360.Potrzeba poczucia wartości
Zostałam skrzywdzona
- sfera uczuć we mnie zamrożona,
bo nóż kłamstwa w dziecięcym sercu tkwi,
chcę go wyciągnąć,
z każdym ruchem lat życia ubywa mi...
Tak boleśnie uczyć się odczuwać na nowo,
lękiem napawa każdy czuły gest i słowo,
więc chodzę jak po omacku z punktu A do punktu B,
by ukryć swe kalectwo zadaniami zasłaniam się
Nikt nie nauczył mnie wyrażania uczuć,
dotykiem oznajmiam lęk, a nie kochanie,
zwierzęcy popęd pcha mnie do Ciebie,
czuć miłości dziś nie jestem w stanie
Lecz to nie jestem jeszcze prawdziwa ja...
"ja" od lat jak królewna pod zasłoną lęku śpi,
cierpliwym pocałunkiem budzona,
będę uczyć się kochać przez resztę wspólnych dni
Samotność brakiem,
bliskość jego wypełnieniem,
niestety zawsze ponad miarę dana,
gdy zamiast spytać o to, czego nie wiem,
Twych potrzeb, uczuć domyślam się sama
- granica kielicha zastaje przelana
Dlaczego tak trudno utrzymać swą granicę,
mimo świadomości jej obecności?
Dlaczego kieruję się domysłami na Twój temat,
a potem pełno mam w sobie złości?
Gdy dostosuję się do Twoich potrzeb,
wtedy niechcianą odczuwam złość,
daję, domyślając się czego oczekujesz
- w końcu oboje mamy siebie dość...
Do Twoich pragnień się dostosowując
przeze mnie sobie wymyślonych,
widzę jak tymczasem u stóp Twoich leżą
pokłady moich potrzeb niezaspokojonych...
Zamiast odpowiedzialność wziąć za własne życie,
ja zaspokajam potrzeby Twoje,
podszyta lękami skrycie,
- w ukryciu nawet przed sobą się mych lęków boję,
że mnie zostawisz,
jeśli Twych potrzeb nie będę spełniała,
bo przy Twoich pragnieniach, ja jestem nieważna i mała...
po czasie złość we mnie wzbiera
i w słowa obraźliwe mowę mą ubiera
W kółko się wokół Ciebie
jak w kołowrotku kręcę,
zapominając o sobie,
biorąc Twe życie w swe ręce
Więc być szczęśliwa nie mogę,
gdy moje potrzeby pomijam,
spełniając Twoje pragnienia,
szczęście swoje omijam
By dzielić z Tobą życie,
nie tożsamość,
tuląc wrażliwą moją samość
w dłoniach rozumu
Nie robić zbędnego szumu wokół Twojej osoby,
lecz siebie mieć na uwadze,
by szczęścia waga po Twojej stronie nie ciążyła,
lecz równo po obu stronach była
Co poczuję, gdy się dostosuję
do Twoich, nie do potrzeb swoich?
Złość...
A przecież Bóg dał czasu dość,
by myśleć, tworzyć i marzyć,
co lepszego mogłoby się jeszcze Tobie zdarzyć
niż to, bym Ci powiedziała, kim jestem i czego chcę...
więc czemu miałbyś powiedzieć mi - "nie"?
Lęk jest, gdy się domyślam i nie dopytuję...
czy taką zimną, bez czucia - mnie,
Twe serce zaakceptuje?
Lęk będzie na nowo towarzyszył,
z czasem znowu nie będę wiedziała,
tylko wiedza nie rodzi lęku,
inaczej w domysłach tkwię cała
Nawet, gdy mi odmówisz
i smutna będę przez chwilę,
uczucie smutku przeminie
szybciej niż złości tyle,
co się gromadzi powoli i potem wybucha na Ciebie,
gdy rzucam epitetami - oddalam się,
raniąc też siebie...
Gdy Ci odmówię czegoś
- przez wzgląd na moje potrzeby,
przez chwilę poczuję smutek,
lecz już nie będę czuć złości
Mając pewność, że jesteś ze mną dla mnie
- ze mną - taką jaką jestem naprawdę,
jeśli zaakceptujesz,
wzrośnie poczucie mej własnej wartości...
i miłość moją odczujesz,
płynącą z serca zdrowego...
modlę się, by Bóg miłosierny
dał nam doczekać tego...
http://www.youtube.com/watch?v=61NUDDXT9nU
Zostałam skrzywdzona
- sfera uczuć we mnie zamrożona,
bo nóż kłamstwa w dziecięcym sercu tkwi,
chcę go wyciągnąć,
z każdym ruchem lat życia ubywa mi...
Tak boleśnie uczyć się odczuwać na nowo,
lękiem napawa każdy czuły gest i słowo,
więc chodzę jak po omacku z punktu A do punktu B,
by ukryć swe kalectwo zadaniami zasłaniam się
Nikt nie nauczył mnie wyrażania uczuć,
dotykiem oznajmiam lęk, a nie kochanie,
zwierzęcy popęd pcha mnie do Ciebie,
czuć miłości dziś nie jestem w stanie
Lecz to nie jestem jeszcze prawdziwa ja...
"ja" od lat jak królewna pod zasłoną lęku śpi,
cierpliwym pocałunkiem budzona,
będę uczyć się kochać przez resztę wspólnych dni
Samotność brakiem,
bliskość jego wypełnieniem,
niestety zawsze ponad miarę dana,
gdy zamiast spytać o to, czego nie wiem,
Twych potrzeb, uczuć domyślam się sama
- granica kielicha zastaje przelana
Dlaczego tak trudno utrzymać swą granicę,
mimo świadomości jej obecności?
Dlaczego kieruję się domysłami na Twój temat,
a potem pełno mam w sobie złości?
Gdy dostosuję się do Twoich potrzeb,
wtedy niechcianą odczuwam złość,
daję, domyślając się czego oczekujesz
- w końcu oboje mamy siebie dość...
Do Twoich pragnień się dostosowując
przeze mnie sobie wymyślonych,
widzę jak tymczasem u stóp Twoich leżą
pokłady moich potrzeb niezaspokojonych...
Zamiast odpowiedzialność wziąć za własne życie,
ja zaspokajam potrzeby Twoje,
podszyta lękami skrycie,
- w ukryciu nawet przed sobą się mych lęków boję,
że mnie zostawisz,
jeśli Twych potrzeb nie będę spełniała,
bo przy Twoich pragnieniach, ja jestem nieważna i mała...
po czasie złość we mnie wzbiera
i w słowa obraźliwe mowę mą ubiera
W kółko się wokół Ciebie
jak w kołowrotku kręcę,
zapominając o sobie,
biorąc Twe życie w swe ręce
Więc być szczęśliwa nie mogę,
gdy moje potrzeby pomijam,
spełniając Twoje pragnienia,
szczęście swoje omijam
By dzielić z Tobą życie,
nie tożsamość,
tuląc wrażliwą moją samość
w dłoniach rozumu
Nie robić zbędnego szumu wokół Twojej osoby,
lecz siebie mieć na uwadze,
by szczęścia waga po Twojej stronie nie ciążyła,
lecz równo po obu stronach była
Co poczuję, gdy się dostosuję
do Twoich, nie do potrzeb swoich?
Złość...
A przecież Bóg dał czasu dość,
by myśleć, tworzyć i marzyć,
co lepszego mogłoby się jeszcze Tobie zdarzyć
niż to, bym Ci powiedziała, kim jestem i czego chcę...
więc czemu miałbyś powiedzieć mi - "nie"?
Lęk jest, gdy się domyślam i nie dopytuję...
czy taką zimną, bez czucia - mnie,
Twe serce zaakceptuje?
Lęk będzie na nowo towarzyszył,
z czasem znowu nie będę wiedziała,
tylko wiedza nie rodzi lęku,
inaczej w domysłach tkwię cała
Nawet, gdy mi odmówisz
i smutna będę przez chwilę,
uczucie smutku przeminie
szybciej niż złości tyle,
co się gromadzi powoli i potem wybucha na Ciebie,
gdy rzucam epitetami - oddalam się,
raniąc też siebie...
Gdy Ci odmówię czegoś
- przez wzgląd na moje potrzeby,
przez chwilę poczuję smutek,
lecz już nie będę czuć złości
Mając pewność, że jesteś ze mną dla mnie
- ze mną - taką jaką jestem naprawdę,
jeśli zaakceptujesz,
wzrośnie poczucie mej własnej wartości...
i miłość moją odczujesz,
płynącą z serca zdrowego...
modlę się, by Bóg miłosierny
dał nam doczekać tego...
http://www.youtube.com/watch?v=61NUDDXT9nU
Tagi:
wiersz
11.03.2010 o godz. 23:28
359.Uwięzieni w czasie
Odbijając się o czas
jak w pudełku części dwie
dążące, by złączyć się
cierpliwie tęsknimy, czekamy...
Nie zawsze umiemy być blisko,
zbyt szybko się odzwyczajamy,
na nowo oswoić się musimy,
skupić na tym, co w sobie kochamy,
ucieszyć tym, co lubimy
Drażni wszystko, co nie jest Tobą,
na tyle bzdur czas tracimy...
Dziś otarłeś się o moje życie,
kropla wody spadła na spieczone usta,
drobna część mnie z ulgą odetchnęła,
cała reszta dnia odeszła w nicość
pusta...
http://www.youtube.com/watch?v=XcvywmIw4Gs
Odbijając się o czas
jak w pudełku części dwie
dążące, by złączyć się
cierpliwie tęsknimy, czekamy...
Nie zawsze umiemy być blisko,
zbyt szybko się odzwyczajamy,
na nowo oswoić się musimy,
skupić na tym, co w sobie kochamy,
ucieszyć tym, co lubimy
Drażni wszystko, co nie jest Tobą,
na tyle bzdur czas tracimy...
Dziś otarłeś się o moje życie,
kropla wody spadła na spieczone usta,
drobna część mnie z ulgą odetchnęła,
cała reszta dnia odeszła w nicość
pusta...
http://www.youtube.com/watch?v=XcvywmIw4Gs
Tagi:
wiersz
09.03.2010 o godz. 22:44
358.Kochaneczek
Poszedłeś za mną
w moje sny,
ja, Ty - MY...
Razem - jakie to nowe,
cicho tak,
tylko bicie serca odmierza czas
Przeżyłam już wszystko,
co warto było znać...
jedność, której nie umiem opisać,
nazwać, uchwycić
- coś tak pierwotnego i mojego
jak oddech, głos, śmiech...
całe drżące od szczęścia,
niepodległe rozumowi
Nie pragnę już niczego,
wszystko mi dałeś...
zatrzymałeś mój czas na wiecznym teraz
http://www.youtube.com/watch?v=c7dyXfHcYw8
Poszedłeś za mną
w moje sny,
ja, Ty - MY...
Razem - jakie to nowe,
cicho tak,
tylko bicie serca odmierza czas
Przeżyłam już wszystko,
co warto było znać...
jedność, której nie umiem opisać,
nazwać, uchwycić
- coś tak pierwotnego i mojego
jak oddech, głos, śmiech...
całe drżące od szczęścia,
niepodległe rozumowi
Nie pragnę już niczego,
wszystko mi dałeś...
zatrzymałeś mój czas na wiecznym teraz
http://www.youtube.com/watch?v=c7dyXfHcYw8
Tagi:
wiersz
08.03.2010 o godz. 12:03
czyli ciekawa reklama :)
06.03.2010 o godz. 10:38
357.Wymarzony pączek
Kilka razy byłam na Chmielnej,
z różnymi mężczyznami,
kupowaliśmy pączki,
lecz nie wiązało się to z cennymi wspomnieniami
z Tobą też na gorących pączkach byłam,
jakże się dziś zadziwiłam,
gdy przyniosłeś pachnące, z czekoladą, chrupiące
przed Tobą nikt na to nie wpadł,
choć kilku o nich wiedziało,
jakbyś czytał w mych marzeniach
i spełnić je Ci się chciało
wciąż w pamięci mam obraz:
siedzę na Twoim kolanie,
jemy pączkową ucztę
- miłosne śniadanie
wieczorem całując mnie lekko
"mój pączku" mi powiedziałeś,
bym zawsze była Twym pączkiem,
o to się dziś postarałeś
http://www.youtube.com/watch?v=4C50iH_HLrE
Kilka razy byłam na Chmielnej,
z różnymi mężczyznami,
kupowaliśmy pączki,
lecz nie wiązało się to z cennymi wspomnieniami
z Tobą też na gorących pączkach byłam,
jakże się dziś zadziwiłam,
gdy przyniosłeś pachnące, z czekoladą, chrupiące
przed Tobą nikt na to nie wpadł,
choć kilku o nich wiedziało,
jakbyś czytał w mych marzeniach
i spełnić je Ci się chciało
wciąż w pamięci mam obraz:
siedzę na Twoim kolanie,
jemy pączkową ucztę
- miłosne śniadanie
wieczorem całując mnie lekko
"mój pączku" mi powiedziałeś,
bym zawsze była Twym pączkiem,
o to się dziś postarałeś
http://www.youtube.com/watch?v=4C50iH_HLrE
Tagi:
wiersz
05.03.2010 o godz. 00:19
Właśnie tak jak w tytule.
Może to, że dostałam dzisiaj dwie pały?
Tagi:
oceny
04.03.2010 o godz. 18:33
356.Miesięczny pęd
W zoraną, krwawiącą ziemię rzuciłeś nowe ziarno,
w końcu wyda stokrotny plon...
czemu więc patrząc na resztki dawnych kłosów,
wspominam ich egzystencję marną?
czemu przejmuje mnie ich zgon?
jakbym była matką tamtych kłosów,
co odeszły wraz z porami roku,
a nie umiem skoncentrować jeszcze wzroku
na tym nowym ziarnie, które dałeś,
a przecież już lepsze życie w ziemi mej zasiałeś,
pęd pierwszy właśnie wypuściło,
cały miesiąc we mnie podlewałeś,
by mym szczęściem było
mam więc nowe życie w rozdartym sercu,
co wyrasta na umarłych kłosach,
ta przedziwna prawda mnie przejmuje,
że nowe na starym kiełkuje
wszystko ma sens,
każda pora roku jest potrzebna,
by wzrastać i owocować,
trzeba oddać dawne i nowe przyjmować
przepraszam Cię młody pędzie,
że zbyt mało cieszę się Tobą,
jeszcze trochę przejmuję się sobą,
mym rozdarciem i umarłym kłosem
bądź mądry, zrozum,
że wola nad sercem nie panuje,
choć decyzję o tym podejmuję,
by mój los związać z Twoim losem
jeśli miłość dobra jest pragnieniem,
to ja pragnę by Ci dobrze było,
choć Ci serce całe pokazuję
- to, co dawnej w nim się wydarzyło,
teraz ziemię mą oddaję Tobie,
możesz w niej spokojnie mieszkać sobie,
niech się w moim życie Twoje zakorzeni,
bo chcę dzielić z Tobą, to czym żyję
i decyzji mojej nic nie zmieni
http://www.youtube.com/watch?v=6kgrg_yBSPM
W zoraną, krwawiącą ziemię rzuciłeś nowe ziarno,
w końcu wyda stokrotny plon...
czemu więc patrząc na resztki dawnych kłosów,
wspominam ich egzystencję marną?
czemu przejmuje mnie ich zgon?
jakbym była matką tamtych kłosów,
co odeszły wraz z porami roku,
a nie umiem skoncentrować jeszcze wzroku
na tym nowym ziarnie, które dałeś,
a przecież już lepsze życie w ziemi mej zasiałeś,
pęd pierwszy właśnie wypuściło,
cały miesiąc we mnie podlewałeś,
by mym szczęściem było
mam więc nowe życie w rozdartym sercu,
co wyrasta na umarłych kłosach,
ta przedziwna prawda mnie przejmuje,
że nowe na starym kiełkuje
wszystko ma sens,
każda pora roku jest potrzebna,
by wzrastać i owocować,
trzeba oddać dawne i nowe przyjmować
przepraszam Cię młody pędzie,
że zbyt mało cieszę się Tobą,
jeszcze trochę przejmuję się sobą,
mym rozdarciem i umarłym kłosem
bądź mądry, zrozum,
że wola nad sercem nie panuje,
choć decyzję o tym podejmuję,
by mój los związać z Twoim losem
jeśli miłość dobra jest pragnieniem,
to ja pragnę by Ci dobrze było,
choć Ci serce całe pokazuję
- to, co dawnej w nim się wydarzyło,
teraz ziemię mą oddaję Tobie,
możesz w niej spokojnie mieszkać sobie,
niech się w moim życie Twoje zakorzeni,
bo chcę dzielić z Tobą, to czym żyję
i decyzji mojej nic nie zmieni
http://www.youtube.com/watch?v=6kgrg_yBSPM
Tagi:
wiersz
04.03.2010 o godz. 08:11
355.Rozpoznani
Twoje dobro rozlało się przede mną po horyzont,
mogę brać kiedy chcę, ile potrzebuję,
każdym czynem mówisz - tak Ciebie miłuję,
że potrzebą moją spełniać twe życzenia,
nie chwilową - ten stan się nie zmienia,
mimo mijających dni...
czy tak długo mi się śni?
Dziś sprawiłeś, że Cię zobaczyłam,
bliskość między nami to Osoba
- Bóg obecny... że aż wstrzymaliśmy oddech,
trzymał nas w jedności kilka chwil,
tak! naprawdę w Miłość uwierzyłam...
co przychodzi,
byśmy przekroczyli ciała drzwi,
trwając drżący w bezruchu przy sobie
pragnieniem zgodnym miłość przywołując,
tak się modląc bez słów w zadziwieniu,
ponad zmysłami wzruszonymi czując
się sercami...
ach! taka bliskość bywa w snach?
Dłońmi jak ślepcy rozpoznając siebie,
ścierając nimi samotności kurz,
coraz jaśniejsi,
oddajemy, przyjmujemy
dostępni, otwarci
bez obawy już
http://www.youtube.com/watch?v=ThV-irL4TJc
Twoje dobro rozlało się przede mną po horyzont,
mogę brać kiedy chcę, ile potrzebuję,
każdym czynem mówisz - tak Ciebie miłuję,
że potrzebą moją spełniać twe życzenia,
nie chwilową - ten stan się nie zmienia,
mimo mijających dni...
czy tak długo mi się śni?
Dziś sprawiłeś, że Cię zobaczyłam,
bliskość między nami to Osoba
- Bóg obecny... że aż wstrzymaliśmy oddech,
trzymał nas w jedności kilka chwil,
tak! naprawdę w Miłość uwierzyłam...
co przychodzi,
byśmy przekroczyli ciała drzwi,
trwając drżący w bezruchu przy sobie
pragnieniem zgodnym miłość przywołując,
tak się modląc bez słów w zadziwieniu,
ponad zmysłami wzruszonymi czując
się sercami...
ach! taka bliskość bywa w snach?
Dłońmi jak ślepcy rozpoznając siebie,
ścierając nimi samotności kurz,
coraz jaśniejsi,
oddajemy, przyjmujemy
dostępni, otwarci
bez obawy już
http://www.youtube.com/watch?v=ThV-irL4TJc
Tagi:
wiersz
02.03.2010 o godz. 23:03
354.Drugi tor
Przez byłe życie
ślizgałam się na jednej nodze,
spięta, by nie wpaść do przerębli
i nie skąpać się w skostniałej wodzie
Za jeziorem samotności pojawiła się inna droga,
na drugim torze stanęła Twoja noga,
jak pociąg pędzę teraz pewna siebie
rozgarniając problemów gąszcze,
nic nie zatrzyma,
upadku nie boję się,
przed siebie mknę
odpychając się drugą nogą,
ramieniem wspierasz mnie
Raz Ty, raz ja,
razem życiu nadajemy pęd,
w końcu możemy się odprężyć i rozejrzeć
oglądając migający wokół świat
wszystko nabrało sensu,
którego nie miało od lat
Dzięki Bogu, istnieje drugi tor,
na szczęście jest wspólne życie,
w przerębli - już w upadku nie ma końca,
dwie hulajnogi złączone
ekspresem suną w nieba stronę,
od wschodu do zachodu słońca
http://www.youtube.com/watch?v=lW_XYk-Xc94
Przez byłe życie
ślizgałam się na jednej nodze,
spięta, by nie wpaść do przerębli
i nie skąpać się w skostniałej wodzie
Za jeziorem samotności pojawiła się inna droga,
na drugim torze stanęła Twoja noga,
jak pociąg pędzę teraz pewna siebie
rozgarniając problemów gąszcze,
nic nie zatrzyma,
upadku nie boję się,
przed siebie mknę
odpychając się drugą nogą,
ramieniem wspierasz mnie
Raz Ty, raz ja,
razem życiu nadajemy pęd,
w końcu możemy się odprężyć i rozejrzeć
oglądając migający wokół świat
wszystko nabrało sensu,
którego nie miało od lat
Dzięki Bogu, istnieje drugi tor,
na szczęście jest wspólne życie,
w przerębli - już w upadku nie ma końca,
dwie hulajnogi złączone
ekspresem suną w nieba stronę,
od wschodu do zachodu słońca
http://www.youtube.com/watch?v=lW_XYk-Xc94
Tagi:
wiersz
02.03.2010 o godz. 08:50
353.Rypło się
Składaliśmy dzień po dniu
domek z kart najwyżej stu
misternie, delikatnie tkany
uczuciami nasiąkały ściany
wszystko blisko i własne,
aż słowa za bardzo ciasne,
nie mieszczące serca wcale
wepchały się nieproszone,
zachwiały ułożone,
domek z papieru stworzony
rypnął się na cztery strony
http://www.youtube.com/watch?v=EEgkuO2miuo
Składaliśmy dzień po dniu
domek z kart najwyżej stu
misternie, delikatnie tkany
uczuciami nasiąkały ściany
wszystko blisko i własne,
aż słowa za bardzo ciasne,
nie mieszczące serca wcale
wepchały się nieproszone,
zachwiały ułożone,
domek z papieru stworzony
rypnął się na cztery strony
http://www.youtube.com/watch?v=EEgkuO2miuo
Tagi:
wiersz
26.02.2010 o godz. 15:14
352.Boża rola
Boże, który nie chronisz nas
przed konsekwencjami wyborów,
pozwalasz cierpieniu przeorać
kamienistą glebę serc,
by skruszyć mury,
nawilżyć mądrością doświadczenia...
spójrz jak świadomość nas przygnębia,
zgina karki i kolana,
od Ciebie zależymy w naszych brakach,
jesteś rolnikiem,
Twoja ręka i oko,
są gwarancją urodzaju
http://www.youtube.com/watch?v=nUQNWYzzmDc
Boże, który nie chronisz nas
przed konsekwencjami wyborów,
pozwalasz cierpieniu przeorać
kamienistą glebę serc,
by skruszyć mury,
nawilżyć mądrością doświadczenia...
spójrz jak świadomość nas przygnębia,
zgina karki i kolana,
od Ciebie zależymy w naszych brakach,
jesteś rolnikiem,
Twoja ręka i oko,
są gwarancją urodzaju
http://www.youtube.com/watch?v=nUQNWYzzmDc
Tagi:
wiersz
21.02.2010 o godz. 00:23
351.Wegetacja
Stuk, puk, stuk, puk,
stukają młotki o bruk,
od przedszkola do starości
chcą ochronić swoje włości
od rozwoju, od nowości
Bim, bom, bim, bom,
bije pustej głowy dzwon,
dziś zapełnię ją kapustą,
jutro kurzą piersią tłustą
A obok rośnie drzewo,
wyciąga korzenie na prawo i lewo,
zna ziemię, z której czerpie sok,
owocuje kolejny rok
Uklęknij pod rośliną,
posłuchaj jak soki w niej płyną,
wszystko jasne i celowe,
rodzi znów owoce nowe,
a Ty?
co stworzyłeś przez wszystkie Twe dni?
życie jak krew
przez palce przecieka,
nie przerażasz się, że Ci ucieka?
Nad źródłem postawiony,
z pragnienia umęczony,
nie czujesz potrzeby picia...
nie chcesz swojego życia
A ja bym chciała spotkać człowieka,
w cieniu, którego mogłabym się skryć,
sama też staram się rosnąć jak najpiękniej
i z każdym dniem bardziej być...
http://www.youtube.com/watch?v=wpcj2Ye15L0
Stuk, puk, stuk, puk,
stukają młotki o bruk,
od przedszkola do starości
chcą ochronić swoje włości
od rozwoju, od nowości
Bim, bom, bim, bom,
bije pustej głowy dzwon,
dziś zapełnię ją kapustą,
jutro kurzą piersią tłustą
A obok rośnie drzewo,
wyciąga korzenie na prawo i lewo,
zna ziemię, z której czerpie sok,
owocuje kolejny rok
Uklęknij pod rośliną,
posłuchaj jak soki w niej płyną,
wszystko jasne i celowe,
rodzi znów owoce nowe,
a Ty?
co stworzyłeś przez wszystkie Twe dni?
życie jak krew
przez palce przecieka,
nie przerażasz się, że Ci ucieka?
Nad źródłem postawiony,
z pragnienia umęczony,
nie czujesz potrzeby picia...
nie chcesz swojego życia
A ja bym chciała spotkać człowieka,
w cieniu, którego mogłabym się skryć,
sama też staram się rosnąć jak najpiękniej
i z każdym dniem bardziej być...
http://www.youtube.com/watch?v=wpcj2Ye15L0
Tagi:
wiersz
19.02.2010 o godz. 22:36
350.Dwa tygodnie
Nie potrzebuję Twych pieniędzy,
by Cię kochać,
nie potrzebuję rzeczy,
by szczęśliwą być...
bez Ciebie materii niepotrzebny balast,
nie znaczy nic...
To, co mi dajesz napełnia mnie,
nie szukam więcej, bo tulę Cię
Chwile, które razem spędzamy
tworzą delikatne więzi między nami,
nie wyrażę słowami, co daje mi Twoja bliskość,
że jesteśmy razem to już dla mnie oczywistość,
a dwa tygodnie temu jeszcze Ciebie nie znałam,
nie patrzyłam w Twoje oczy, po głowie nie głaskałam,
nie wiem, jak mogłam tyle lat bez Ciebie żyć,
tamto życie puste, szczęścia w nim brakowało,
z tamtych wszystkich ciemnych dni, po kropelce w ten czas skapywało...
i teraz pływam po szczęścia jeziorze,
rozglądam się wokoło,
z zachwytu wzdycham - mój Boże!
dziękuję Ci, że mogłam dożyć tego dnia,
rozkwitłam wołając na świat - oto ja!
teraz dopiero wyklułam się jak motyl z kokonu,
chcę już być tak szczęśliwa do samego zgonu...
Tęsknię, gdy wychodzisz,
noc zabiera mi Ciebie,
nie mogę się już doczekać,
byśmy mieszkali u siebie,
bez przerwy w harmonii,
spokoju i ciszy,
tak blisko jak to możliwe,
serce serce usłyszy,
Twoje mnie wtedy do snu ukołysze,
wejdziemy razem w sen jeden
i w miłosną ciszę
http://www.youtube.com/watch?v=6aUBuQ0PerM
Nie potrzebuję Twych pieniędzy,
by Cię kochać,
nie potrzebuję rzeczy,
by szczęśliwą być...
bez Ciebie materii niepotrzebny balast,
nie znaczy nic...
To, co mi dajesz napełnia mnie,
nie szukam więcej, bo tulę Cię
Chwile, które razem spędzamy
tworzą delikatne więzi między nami,
nie wyrażę słowami, co daje mi Twoja bliskość,
że jesteśmy razem to już dla mnie oczywistość,
a dwa tygodnie temu jeszcze Ciebie nie znałam,
nie patrzyłam w Twoje oczy, po głowie nie głaskałam,
nie wiem, jak mogłam tyle lat bez Ciebie żyć,
tamto życie puste, szczęścia w nim brakowało,
z tamtych wszystkich ciemnych dni, po kropelce w ten czas skapywało...
i teraz pływam po szczęścia jeziorze,
rozglądam się wokoło,
z zachwytu wzdycham - mój Boże!
dziękuję Ci, że mogłam dożyć tego dnia,
rozkwitłam wołając na świat - oto ja!
teraz dopiero wyklułam się jak motyl z kokonu,
chcę już być tak szczęśliwa do samego zgonu...
Tęsknię, gdy wychodzisz,
noc zabiera mi Ciebie,
nie mogę się już doczekać,
byśmy mieszkali u siebie,
bez przerwy w harmonii,
spokoju i ciszy,
tak blisko jak to możliwe,
serce serce usłyszy,
Twoje mnie wtedy do snu ukołysze,
wejdziemy razem w sen jeden
i w miłosną ciszę
http://www.youtube.com/watch?v=6aUBuQ0PerM
Tagi:
wiersz
18.02.2010 o godz. 23:08
349.Szczęśliwy poranek
Szczęście otoczyło me serce kordonem,
rano widzę lepszy świat,
wszystko przyjazne i łagodne,
przyniosłeś mi wiosnę,
na którą czekałam od lat
Dobrze mi,
serce drży rozszerzone od uczuć,
wdzięczne jak nigdy,
pełne po brzegi,
nasycone, spokojne,
wykąpane w radości,
zapomniało już lody i śniegi
Czym jest mgiełka,
która me oczy wzruszeniem przysłania,
ciepłem wypełnia wnętrze,
czyni świat domem mym?
Czym jest dobro,
którym nakarmiona
trwam pełna ufności
na ramieniu Twym?
Twa obecność mnie otula,
kiedy wstaję i gdy kładę się do snu,
pewność, że to właśnie mnie wybrałeś,
moim azylem się stałeś,
mieszkasz w mych myślach
dzień po dniu
http://www.youtube.com/watch?v=iJ7BM7CkDLs
Szczęście otoczyło me serce kordonem,
rano widzę lepszy świat,
wszystko przyjazne i łagodne,
przyniosłeś mi wiosnę,
na którą czekałam od lat
Dobrze mi,
serce drży rozszerzone od uczuć,
wdzięczne jak nigdy,
pełne po brzegi,
nasycone, spokojne,
wykąpane w radości,
zapomniało już lody i śniegi
Czym jest mgiełka,
która me oczy wzruszeniem przysłania,
ciepłem wypełnia wnętrze,
czyni świat domem mym?
Czym jest dobro,
którym nakarmiona
trwam pełna ufności
na ramieniu Twym?
Twa obecność mnie otula,
kiedy wstaję i gdy kładę się do snu,
pewność, że to właśnie mnie wybrałeś,
moim azylem się stałeś,
mieszkasz w mych myślach
dzień po dniu
http://www.youtube.com/watch?v=iJ7BM7CkDLs
Tagi:
wiersz
17.02.2010 o godz. 09:41
348.Ostatki
Samba, samba
kręcenie biodrami,
dwunasta bije
karnawał za nami
Na chwilę jeszcze rzut oka
na czerwone pióropusze,
tancerek w kostiumach błyszczących,
na szpilkach sambę tańczących
Światła w klubie,
tańczyć lubię,
Twoje ciało się kołysze,
wewnątrz siebie słyszę ciszę,
choć na zewnątrz
nikną słowa,
niemożliwa jest rozmowa,
taki huk
Radość i energia płynie,
od murzyńskich rytmów w krąg
roztańczonych nóg i rąk
Pot już spływa,
z brwi i czoła,
lecz zabawa trwa wesoła
http://www.youtube.com/watch?v=D2c1tdpNs10
Samba, samba
kręcenie biodrami,
dwunasta bije
karnawał za nami
Na chwilę jeszcze rzut oka
na czerwone pióropusze,
tancerek w kostiumach błyszczących,
na szpilkach sambę tańczących
Światła w klubie,
tańczyć lubię,
Twoje ciało się kołysze,
wewnątrz siebie słyszę ciszę,
choć na zewnątrz
nikną słowa,
niemożliwa jest rozmowa,
taki huk
Radość i energia płynie,
od murzyńskich rytmów w krąg
roztańczonych nóg i rąk
Pot już spływa,
z brwi i czoła,
lecz zabawa trwa wesoła
http://www.youtube.com/watch?v=D2c1tdpNs10
Tagi:
wiersz
17.02.2010 o godz. 01:34










